POWRÓT

[EN] 

GALERIA AWANGARDA

AKTUALNOŚCI    ARCHIWUM    O GALERII    KONTAKT    WYKŁADY   


Traktat o rysunku, czyli powrót do ustawień początkowych

wystawa Radka Ślanego



Traktat o rysunku,
czyli powrót do ustawień początkowych

Radek Ślany

wystawa rysunku
11/12/2010–16/01/2011

otwarcie: 10/12/2010 o godz. 19:00

miejsce: galeria Awangarda BWA Wrocław, ul. Wita Stwosza 32

godziny otwarcia galerii: codziennie oprócz poniedziałków, w godz. 11-18:00
bilety: 8 i 4 zł/w środy wstęp wolny


TRAKTAT O RYSUNKU to indywidualny pokaz Radka Ślanego, outsidera wrocławskiej sceny artystycznej, który od swojego debiutu konsekwentnie drąży problem rysunku. Medium, które przez stulecia pełniło wobec innych dyscyplin rolę służebną teraz kontratakuje. Wyobraźcie sobie rysunek w przestrzeni, albo taki, który wydarza się dopiero w meandrach naszej wzrokowej percepcji. Efektowne obiekty, uszyte z lśniących, nowoczesnych tworzyw i lekkich konstrukcji z pianek i metalowych prętów można by nazwać rzeźbą gdyby Ślany nie nazywał ich organizmami i fragmentami rysunkowymi. Dlaczego? Czym jest dziś rysunek, obwołany plastyczny synonimem logosu i abc kreatywnego działania? W dobie organizowanych na całym świecie kampanii rysunkowych i jego wielkiego powrotu opiewanego w monumentalnej edycji Phaidona Vitamin D, odpowiedź na to pytanie nie jest jedna. Zobaczcie jak odpowiada na nie jeden z najzdolniejszych młodych polskich rysowników.








Radek Ślany, Fragment rysunkowy # 45/2009


Radek Ślany, Fragment rysunkowy #23/2009 i #15/2008









***

Anna Mituś [wstęp do katalogu]
Traktat o rysunku


Traktat o rysunku, czyli powrót do ustawień początkowych to klasyczna wystawa. Efektowna, pobudzająca zmysły i oferująca, jak mówią Amerykanie „good, clean fun”, choć też pełna kąśliwych aluzji wobec środowiska rysunkowego. Ślany powraca w niej nie tylko do ustawień początkowych rysunku – punktu, linii i kolonizowanej przez nie energii tła1, ale również do „początkowych ustawień” komunikacji z widzem, który ma do czynienia z punktem wyjścia każdej kreacji – chaosem. Zabawa polega na przygodzie postrzegania, na zajmowaniu pozycji w przestrzeni, poszukiwaniu w niej porządku, lub odrzucaniu go.



Przygoda postrzegania
Rysunek jest jednym z najbardziej rudymentarnych zjawisk w historii człowieczeństwa. Jako ostateczny dowód na zdolność abstrakcyjnego myślenia (rysunki naskalne) i zdolności do kreatywnych operacji na otoczeniu (od rysunków projektowych po automatyczny „rysunek konferencyjny”) jest wszechobecny, aż do zupełnej oczywistości i przezroczystości. W przeciwieństwie do środków wyrazu innych dyscyplin artystycznych punkt i linia nie posiadają na dobrą sprawę odpowiednika w naturze. Rysunek jest w tym sensie reprezentacją logosu. Bardziej niż operowanie plamą barwną, czy bryłą apeluje do zdolności interpretacji, sam będąc interpretacją fizycznych i czasowych relacji przestrzennych, zapisem myśli i nomen omen „linearnych” decyzji spojrzenia na najbardziej trywialnym i najbardziej wyrafinowanym poziomie.

Nawet szybki szkic prostych przedmiotów nie jest niewinny ani – uwolniony z dyktatu funkcji – prosty (większość osób nie potrafi narysować prostych maszyn, np. roweru). Wyuczona w szkole linearna perspektywa ujawnia określone, najczęściej nieruchome usytuowanie podmiotu. Jednak nic tak jak rysunek nie działa na wyobraźnię i nic tak jak rysunek nie wyraża interesującego humanistycznego dualizmu. Rysunek jest jednocześnie konceptualny i powiązany z cielesnym gestem, w sposób bezpośredni łącząc abstrakcyjny akt z fizyczną ekspresją. We wstępie do „Vitamin D” (wydana w 2005 r. przez wydawnictwo Phaidon biblia współczesnego rysunku) Emma Dexter określa rysunek jako: „pierwotny i elementarny”, ze względu na jego „mityczny status, najbardziej bezpośredniego ze sposobów tworzenia wizerunków”. Jej analiza rekonstruuje źródła współczesnego renesansu rysunku, którego źródeł upatruje właśnie w rozgrywaniu pola napięć pomiędzy jego post-konceptualną (notacja) i neo-romantyczną (intymność, pamięć, indywidualna subiektywna narracja, niedoskonałość) naturą.



Wyzwaniem dla Ślanego jest odkrywczy, rewelacyjny aspekt rysunku – uwolnienie gry napięć pomiędzy elementarnymi symbolicznymi składnikami rysunkowej formy i jego abstrakcyjną logiką a fizycznym, związanym z przymusem postrzegania, psychologicznym zakorzenieniem. W swoich notatkach, szkicach i rysunkowych eksperymentach, przywodzących na myśl renesansowe traktaty albo awangardowe manifesty artysta niespokojnie zmienia punkty widzenia. Porusza się wzdłuż znajomych płaszczyzn aby dotrzeć do ich granic i ujrzeć w nich kolejne „linie”. Jego „Fragmenty rysunkowe” to konstrukcje w przestrzeni, które nie są po prostu obiektami. Ich układy są wymienne a „rysunki” i „podłoże” zależne są całkowicie od dynamiki spojrzenia widza.



Rysunek w przestrzeni
„Wystawa ta jest konfrontacją z tradycyjnym rozumieniem rysunku. Chcemy dać mu możliwość wyjścia w przestrzeń, szansę swobodnego rozwijania się. Ta wystawa ma być próbą reanimacji zesztywniałego z nudów i braku pomysłów tzw. nowoczesnego rysunku” – napisał Radek Ślany w ulotce do zorganizowanej przez siebie w 2003 roku wystawy Najlepsze Rysunki. Było to wkrótce po ukończeniu przez niego studiów na wrocławskiej i krakowskiej ASP. Już wtedy interesował się nie tylko rysunkiem, zajmował się również instalacją i obiektem, działał w środowisku wrocławskiej grupy REAKTOR, której wystawy często reagowały na aktualne wydarzenia społeczne i polityczne. Budował inspirowane dadaizmem i surrealizmem rysunkowe machiny, które jawnie drwiły z narcystycznych, pozbawionych intelektualnej świeżości akademickich rysunków nadsyłanych na międzynarodowe konkursy. Mimo niezwykłej sprawności warsztatowej bardziej interesował się dekonstruowaniem niż podtrzymywaniem rysunkowej iluzji, wytwarzanej przez poddaną kontroli i estetycznie zaprogramowaną skończoną, doskonałą formę. Może dlatego w jednej z prac wprowadza w centrum kompozycji, jakby dla żartu, mały popis warsztatowych możliwości – narysowaną z barokowym przepychem figurę małpy (małpia zręczność?) – tylko po to, żeby za chwilę pozostawić, wytrąconego na chwilę z samodzielnych poszukiwań widza, z tym dziwnym powidokiem.



Wszystko jest rysunkiem
Mówiąc o swoich nowych pracach nie całkiem serio, Radek Ślany wspomniał kiedyś, że bierze pokojowy odwet po stuleciach „wyzyskiwania” rysunku przez malarstwo i rzeźbę, dyscypliny, które w epoce akademizmu dominowały w polu sztuki i jej emancypacyjnych definicjach traktując rysunek jako techniczną wprawkę lub przygotowawcze stadium formy. Wykorzystuje kolor i przestrzeń do budowania rysunku (bo nie nazywa swoich prac obiektami). Traktuje malarskie i rzeźbiarskie aspekty formy jako szczególne momenty swoich rysunkowych organizmów, wpuszczające nieco powietrza do nudnawej już trochę, bliżej nieokreślonej „rysunkowej problematyki” i jej „formalnych rozstrzygnięć”.

Wystawa pokazuje prace powstałe na przestrzeni czterech lat, dzielone przez autora na dwa rodzaje. Są to przeważnie płaskie, wykonywane na foliach i płótnie, Organizmy rysunkowe i trójwymiarowe Fragmenty rysunkowe. Wszystkie łączy charakterystyczna dla formy otwartej zdolność dopasowywania się do przestrzeni i arbitralnych rekonfiguracji. Fragmenty, uszyte na zasadzie swoistego „montażu atrakcji”, są wynikiem eksperymentów z przestrzenną formą, rodzajem testu, na ile rysunek może ją zmieniać i dyscyplinować. Lśniące elementy, pokryte pulsującym niczym żyły rysunkiem, można skręcać tworząc za każdym razem inne byty. Sznurowania, fragmenty kości, odlewki z laminatu budzą narracyjne skojarzenia, które jednak okazują się być perwersyjnie bezpłodne. Jeśli jest to narracja to pozbawiona kostiumu anegdoty, narracja jako ruch, konstrukcja i hipoteza. Organiczne kształty i zmysłowe akcesoria zespalane są tu z gładkimi kadłubami przypominającymi konstrukcje tajemniczych pojazdów rodem z powieści Verne\\\'a, w których człowiek udając się w niezbadane dotąd przestrzenie, uzbrojony w nową techniczną aparaturę, był jednak nadal dziwnie bezbronny i wstrząsany dreszczem. Rysunek jest we Fragmentach czymś w rodzaju splotu neuronów, których sprzężenie może ożywiać na chwilę te przypadkowe twory. Po odrzuceniu pokusy interpretacji, do której skłaniają proste skojarzenia, można rozpoznać w nich konstrukcyjne zasady, rytmy złożone z punktów, linie wnikające w punkt i budujące w nim trzeci wymiar. Neutralne, „koncepcyjnie nieobecne” (Bryson) tło, typowe dla estetyki rysunku, Ślany zastępuje określoną materialnością przez użycie worków z transparentnej folii i przypadkowo upchanych w ich wnętrzu kolorowych szmat.

Również Organizmy rysunkowe mimo płaskiej formy oddziałują z przestrzenią i pozycją jaką w niej zajmuje ciało widza.



Głównym bohaterem „powrotu do ustawień początkowych” jest jednak punkt, któremu niczym wytrawny matematyk, Ślany poświęca najwięcej uwagi. Jest on początkiem i elementarną składową każdego rysunku. W tekście „Atrakcyjność punktu”, stanowiącym część złożonej z kilkunastu niewielkich szkiców pracy pod tym samym tytułem, daje upust swojej fascynacji punktem jako początkiem abstrakcyjnego, konstrukcyjnego myślenia i paradoksem pojemności punktu. Analizując właściwości naszej percepcji, jak na początku wieku Kandinsky a później Arnheim, zajmuje się związkiem pomiędzy operacjami naszego mózgu, zdolnością do grupowania, przetwarzania, kojarzenia a obrazem. To co robi Ślany przywołuje ducha fundamentalizmu awangardy, jednak jego sztuka nie potrzebuje, co oczywiste, wiary w uniwersalną zasadę, którą należy odkrywać, to widz konstruuje porządki swojego spojrzenia w labiryncie atrakcji.








2010-12-06

komentarze do wydarzenia [0]





dodaj komentarz


BWA Wrocław - Galerie Sztuki Współczesnej
ul. Wita Stwosza 32
PL 50-149 Wrocław
tel. 071/790-25-82
e-mail: info@bwa.wroc.pl

projekt strony © twożywo

starsza wersja strony