POWRÓT

[EN] 

STUDIO

AKTUALNOŚCI    ARCHIWUM    O GALERII    KONTAKT    WIĘCEJ SZTUKI   


Coś się stało

wystawa Hanny Śliwińskiej i Huberta Pokrandta

od 17 lutego do 2 marca 2012

wernisaż: czwartek 16 lutego 2012 godz.19.00
Na otwarciu elektroakustyczny set muzyczny zagra SLUG DUO (Jakub Suchar i Gerard Lebik)

Studio BWA
ul. Ruska 46a
wystawa czynna od wtorku do piątku w godz. 16.00-19.00
wstęp wolny

Błąd. Ujawnić błąd. Błąd jest prawdziwszy od poprawności. Z błędu więc robimy wartość, która otwiera przed nami nowe rejony poznania. Błąd dowodzi niezamierzoności i pozwala wyjść poza tendencyjność poznawczą. Ale co się stanie kiedy podążając za błędem stworzymy nowe schematy poprawności? Temat wystawy mówi o naszych codziennych zmaganiach z obrazem. Nadając mu tak efemeryczny tytuł, chcemy być wierni naturze materii, z jaką pracujemy.

Hubert (do Hanki): Zróbmy teraz tak: odnieś się w paru zdaniach do tego tekstu, który Ci przesłałem, tak jak to rozumiesz. (Ten fragment nawiązuje do naszej wcześniejszej rozmowy o błędzie, który może wyrwać cię ze schematu.) Jak nic nie napiszesz, to wyślij to, co przeczytałaś mi wcześniej przez telefon.

„(...) Drugi, blondyn o żytnich włosach, chodził w przejściu między salą ogólną i pokoikiem Żyda, od narożnego łóżka do muru i z powrotem. Na tej golgocie ośmiu kroków uderzał zawsze ciałem o poręcz łóżka, ale tego nie spostrzegał. Powyżej biodra miał sczerniałą, opuchłą ranę. Rękami skrzyżowanymi na piersi zakrywał twarz, ilekroć usłyszał obcego, ale nie przestawał chodzić. Wtedy też wydawał słaby, dziecinny pojęk, dziwny w gardle mężczyzny, bo stawał się nim właśnie w tym czasie. Jego ciało, wyswobodzone spod władzy umysłu, wiodło zwierzęcy żywot i przez otwartą koszulę jaśniały łuki mięśni, kreujących smukłą posągowość torsu. Twarz jego blada jak mur, o który się obijał, z sinawymi gałkami oczu, zacięła się na wyrazie pytania czy prośby.”

Stanisław Lem „Szpital przemienienia”

Hanka: Podoba mi się blondyn o żytnich włosach, to takie ładne staromodne określenie. Fajny też jest pokoik Żyda- pewnie jakiś lichwiarz, pewnie jego dzieci albo prawnuki będą dilować sztuką.Sczerniała, opuchła rana jest obleśna. Skrzyżowane ręce, którymi zakrywał twarz, trochę może za bardzo egzaltowane, ale trzeba przyznać, że dramatyczne. Jednym słowem jest to o biednym wariacie, któremu źle. Nie identyfikuję się z nim. Moje życie wygląda zupełnie inaczej. Dziś wstałam rano, wypiłam kawę z mojego ciśnieniowego ekspresu, sprawdziłam na wyborczej kurs euro, potem maile. Odwiozłam znajomych na lotnisko (lecieli na Maderę, nawet nie na wycieczkę do Auschwitz). Przyszłam do domu, wzięłam kąpiel, słuchałam muzyki w wannie, zjadłam ciasto. Potem malowałam, słuchając „Wojny państwa Rose” (niezbyt mi się podoba ta książka). Po południu poszłam do hotelu Polonia na spa z moją kuzynką. Później zjadłyśmy kolację z jej kolegą, inżynierem od elektrowni nuklearnych. Rozmawialiśmy o malarstwie (głównie niemieckim) jedząc (zapłacili za mnie, a zjadłam i wypiłam sporo). Zostaliśmy w knajpie na koncert Moly Nillsson (podpisała mi płytę), bardzo było fajnie. Wróciłam do domu, poodpisywałam na parę maili i idę spać. Choć miewam troski, a nawet tragedie, jakoś je pokonuję, nie wychodząc z siebie, moje ciało nie zaczyna żyć własnym życiem itp. Nie mogę powiedzieć, że cierpię, to by była hipokryzja, a nawet grzech. Lubię malować, obrazy są jak piosenki, są moje, biorą się z moich przeżyć. Ważne, żeby była melodia, coś nieuchwytnego, emocje, a słowa nie są już tak ważne.

Hubert: Tak naprawdę zapamiętałem ten fragment zupełnie inaczej. Gdy go znalazłem, to trochę się zawiodłem. Też nie cierpię jakoś specjalnie. Maluję z różnych powodów. Czasem chcę coś wyrazić, a innym razem dlatego, że nie mam nic innego do roboty. Nieraz się okazuje, że namalowałem coś bardzo dla mnie ważnego, chociaż chciałem tylko zagruntować płótno.



(O artystach)

Hubert Pokrandt
Rocznik 1984. Dyplom na wydziale grafiki i multimediów na Akademii Sztuk Pięknych we Wrocławiu w 2009 roku. Zajmuje się głównie malarstwem i rysunkiem. Trudno jednoznacznie określić tematykę jego prac. Czasem są to obrazy abstrakcyjne, czasem figuratywne. Uważa, że sztuka nie jest właściwie niczym specjalnie ważnym, co pozwala mu zająć się nią z większym zaangażowaniem. Kiedyś myślał, że sztuka może zmienić świat. Teraz mu już na tym nie zależy.











Hanna Śliwińska
Urodzona w 1983 roku. Ukończyła wydział malarstwa na wrocławskiej ASP w 2008 roku.
W październiku opiekowała się przez 3 tygodnie psem. Bywają miłe psy, ale ten stał się jej bratnią duszą. Ona rozumiała psa ,a pies ją. Chodzili na długie spacery, odkrywali omszałe kształty za spróchniałymi pniami, siedzieli na wilgotnej ziemi, wpatrując się w jasne, nie do wytrzymania słońce i wtedy coś się stało. Zrozumiała, że świat się przelewa i nabiera formy wybranego naczynia oraz, że najważniejsze to mieć towarzysza, który też to zauważa.

































2012-02-08

komentarze do wydarzenia [0]





dodaj komentarz


BWA Wrocław - Galerie Sztuki Współczesnej
ul. Wita Stwosza 32
PL 50-149 Wrocław
tel. 071/790-25-82
e-mail: info@bwa.wroc.pl

projekt strony © twożywo

starsza wersja strony