POWRÓT

[EN] 

GALERIA AWANGARDA

AKTUALNOŚCI    ARCHIWUM    O GALERII    KONTAKT    WYKŁADY   


Kurator Libera: Artysta w czasach beznadziei.

Najnowsza sztuka polska [7.12.2013 - 19.01.2014]


Spotkanie robocze na górze Ślęży z Liberą, zdjęcie: Tom Swoboda

Kurator Libera:
Artysta w czasach beznadziei. Najnowsza sztuka polska


wystawa w ramach Studia Mistrzów
galeria Awangarda BWA Wrocław

7.12.2013 - 19.01.2014

wernisaż: 7 grudnia, sobota, godz. 19.00
galeria Awangarda BWA Wrocław, ul. Wita Stwosza 32

artyści:
Honorata Martin
Tom Swoboda
Piotr Blajerski
Michał Łagowski
Franciszek Orłowski
Maryna Tomaszewska

kurator: Zbigniew Libera
współpraca: Anna Mituś
produkcja: Joanna Sokalska
redakcja katalogu: Joanna Kobyłt

Materiały prasowe do pobrania TUTAJ

organizator: BWA Wrocław - Galerie Sztuki Współczesnej

platforma internetowa prezentująca twórców, którzy wzięli udział w kwalifikacjach do projektu Kurator Libera w 2012 roku: kuratorlibera.bwa.wroc.pl

Wystawa dofinansowana ze środków Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego


Kurator Libera

Obecnie słowo “kurator” brzmi strasznie. Kojarzy się z nadzorem sądowym i władzą. Gdy oryginalnie “kurator” to przyjaciel, doradca, ktoś kto stara się pomóc. Tak raczej wyobrażam sobie rolę kuratora wystawy. Sztuką zajmuję się od 30 lat i prawdę mówiąc nie spotkałem zbyt wielu kuratorów właściwie rozumiejących swoją rolę. Najczęściej jest to funkcja jedynie formalna, nie dochodzi do prawdziwego spotkania artysty i kuratora. Może tym razem uda się to zmienić., - napisał w zaproszeniu do Studia Mistrzów Zbigniew Libera - artystyczny wywrotowiec, ojciec polskiej sztuki krytycznej a teraz kurator projektu sygnowanego jego nazwiskiem.
Wystawa “Artysta w czasach beznadziei. Najnowsza sztuka polska” powstawała na przestrzeni roku jako proces - proces którego codzienność stanowiły spotkania kuratora i artystów, osobiste rozmowy, telefony, maile i negocjacje z instytucją, ze wszystkimi jej ograniczeniami. Wszystko po to, żeby działania artystów i wskazane przez nich problemy uczynić prawdziwym podmiotem tej współpracy.

Wzbraniając się przed redukcyjnymi interpretacjami działań swoich podopiecznych Libera nie dąży do łatwych kategoryzacji. Unika określeń i szybkich skojarzeń. Mówi o trudnościach w pośredniczeniu pomiędzy powstałymi jako efekt tego procesu dokumentacjami a widzem, który będzie musiał włożyć własny wysiłek, żeby skorzystać z tej komunikacji z obrazem Polski, jej religijności, jej problemów i jej rzeczywistą kondycją. Artyści, którzy porzucili własne ego, złudzenia i kulturowy handicap, spotykając to co realne aby być dobrze zrozumiani, wymagają teraz tego samego od tych, którzy przyjdą do galerii. To wystawa bez dzieł. Powracająca do źródeł komunikacji międzyludzkiej - rozmowy.

Artyści po Janie Pawle II

Już sam proces wyłaniania tej szóstki był dużym wyzwaniem. - Odnieśliśmy wrażenie, iż mamy przed sobą prawie doskonały przegląd obecnych tendencji w młodej polskiej sztuce. Widzieliśmy artystów z Gdańska, Poznania, Białegostoku, Warszawy, Cieszyna, Piotrkowa Trybunalskiego, Katowic, Opola, Krakowa, Lublina, Wrocławia a także z mniejszych miejscowości – mówił Libera po zakończeniu kwalifikacji do projektu.
 Tylko “kierując się spójnością przyszłej wystawy, kurator wybrał sześciu artystów, z którymi do grudnia 2013 stworzył projekt dla BWA Wrocław.” Tak brzmiał oficjalny komunikat.
- Co łączy wybranych artystów? Jak mówi mi Libera - To rodzaj duchowości, a może duchowego uposażenia. Coś czego nie było i nie ma na współczesnej scenie artystycznej. Uderzyła mnie np. fascynacja nędzą i bezdomnością. - wyjaśnia - Ci artyści nie próbują swoją sztuką rozwiązywać problemów, które widzą, jednak są w nie autentycznie zaangażowani, emocjonalnie, osobiście. Może to ma coś wspólnego z Janem Pawłem II. Byłbym ostrożny w diagnozach, ale coś jest na rzeczy. To jest taka duchowość niereligijna. Kiedy ich słuchałem myślałem o takiej pracy Franciszka Orłowskiego, który również będzie uczestnikiem wystawy: opona, zwulkanizowana tak, że w jej bieżniku można zobaczyć napis “Niech zstąpi duch twój i odnowi oblicze ziemi”.
Personalizm Jana Pawła II jest w wypowiedzi Libery ważnym punktem odniesienia, jako że niemal wszyscy wyłonieni podczas kwalifikacji artyści “wychodzą do człowieka”, prowadzą z nim rozmowę, która nie jest intertekstualnym nawiązaniem do wszystkich innych rozmów, jest po prostu rozmową. Odkrywa “prawdziwe łzy”, nieporozumienia, aporie racjonalności w zetknięciu z nieredukowalną tajemnicą, będącą zarówno źródłem blasfemicznych gestów, konfrontacyjnych dyskursywnych sprzeczności jak i wdzięczności.

Pierwszy impuls do pojawienia się tego właśnie klucza wyboru poddała podobno Honorata Martin. Artystka pochodząca z Gdańska, osoba, nie oglądająca się na innych i na wzbudzanie zainteresowania odbiorców (mimo to dwa lata temu zdobyła drugą nagrodę w konkursie Gepperta). - To ktoś na miarę współczesnego świętego Franciszka – mówi Libera - Rozdaje wszystko, co posiada (w swoim domu przeprowadziła performatywną akcję “Przyjdź i weź co chcesz”), albo oferuje swoją pracę, albo wychodzi z domu i idzie. Martin pozbywa się wszystkiego, do czego uwiązuje nas współczesny świat rzeczy. Praktyka ta przywołuje również skojarzenia z opisywanym przez etnologów potlaczem, specjalnym wariantem fundującej wspólnotę ekonomii daru. Wpędza ona obdarowanego w poczucie niższości, stwarzając jednocześnie “rytuał zjednoczenia”. Oferta, którą składa Martin, to rodzaj społecznej transakcji, odbudowujący emocjonalną więź pomiędzy osobami, które ją zawrą. Jest jednak czymś więcej. Formułuje etyczne wyzwanie przeciwstawiające się formom życia, stworzonym przez współczesny zachodni indywidualizm.


Honorata Martin, Wyjście w Polskę, 2013, zdjęcie z archiwum projektu dzięki uprzejmości artystki

Wyjście w Polskę to realizacja, która składa się z dwóch etapów, osobistego działania i prezentacji dokumentów z niego. Pierwszy miał charakter stricte procesualny: artystka wychodzi w Polskę z Gdańska, dosłownie porzucając wszystko, co definiuje ją jako artystkę i jako taką - jako konkretny "byt społeczny": materialne wyposażenie (bierze ze sobą tylko zmianę odzieży, śpiwór i psa), zawiesza celowość twórczego działania (nie określa założeń ani kierunku marszu), rezygnuje z identyfikacji z jakąkolwiek definicją sztuki a nawet z mediowania tej definicji w kontakcie z napotkanymi podczas wędrówki mikrospołecznościami. Przez blisko dwa miesiące przemierza kraj piechotą, pokonując dziennie około 30 kilometrów, odwiedza małe miejscowości na trasie marszu, prosi o nocleg i pomoc. Brak widocznego sensu jej działania powoduje podczas interakcji lęk po obu stronach, a jednocześnie jak się okazuje, prowokuje napotkane społeczności do określenia go - wytyczenia mniejszych celów, usensawiających pojawienie się "Innej" w ich mikrokosmosie, pcha trasę wędrówki, która ostatecznie swój finał znajduje we Wrocławiu - to efekt negocjacji i rozmów z napotkanymi osobami - to tu, podczas kwalifikacji do projektu Kurator Libera, wziął swój początek pomysł na działanie. Tu w ramach wystawy Artysta w czasach beznadziei odbędzie się prezentacja drugiego etapu projektu, w ramach którego zgromadzony podczas wędrówki materiał zostanie zaprezentowany jako swoisty atlas Polski B, złożony z ułamków filmów, audiodeskrypcji (artystka niepewna etyczności prezentacji autentycznych nagrań przeprowadzonych rozmów zastąpiła je własnym głosowym "sprawozdaniem"), zdjęć, map i rysunków.

W zupełnie inny sposób horyzont racjonalności przekracza śląski artysta i animator kultury, Tom Swoboda. Studiował we Wrocławiu, potem wraz z Joanną Wowrzeczką i Agnieszką Sojką-Swobodą powołał do życia galerię Szarą w Cieszynie, a potem The Undergrand Art Centre
w Clitheroe w Wielkiej Brytanii, zorganizował też program rezydencji dla artystów Incydenty. Na co dzień pracuje we własnej agencji, zajmującej się realizacją projektów artystycznych i ich obsługą graficzną. Tym bardziej niezwykłe wydają się jego mistyczne wręcz prace, w których rejestruje niezwykłe stany uniesienia podczas kontemplacji zmian zachodzących w pozbawionej wzniosłości materii (cykl fotografii żółtej szmaty znalezionej przypadkowo na jakimś zapleczu). Jego najnowsze prace, które pokazywał na wystawie “Konterfekt” stanowią dokumentację cudów. Ich bohaterami są osoby, które na skutek modlitwy doznały uzdrowień, a nawet zmartwychwstały.


Notatki do projektu Konterfekt (Narysuj mi Boga), dzięki uprzejmości Toma Swobody

Głównym założeniem projektu Konterfekt jest legitymizacja duchowego aspektu życia człowieka. W pierwszej części, pt. Narysuj mi Boga artysta ukazuje osobę chrześcijańskiego Boga Jahwe poprzez intymną ikonosferę osób biorących w nim udział. Artysta zwrócił się do trzech nietypowych, (dla niego) przedstawicieli religii judeo –chrześcijańskiej: Magdalenę Brodę (pastorkę Kościoła Bożego w Chrystusie), Kazimierza Barczuka (rabina-nauczyciela, dyrektora Misji „Poślij Mnie”, działającej na rzecz narodu żydowskiego), księdza Adama Bonieckiego (generała zakonu marianów, redaktora – seniora “Tygodnika Powszechnego”). Każda z osób została poproszona o narysowanie Boga, którego wizerunek nosi w sobie. Konfrontacja słów, którymi zazwyczaj opisują Boga z wizerunkiem powstałym na papierze była dla wszystkich ogromnym wyzwaniem.
Powstała dokumentacja procesu powstawania boskich wizerunków za pomocą wideo, fotografii oraz nagrań dźwiękowych. Jej uzupełnienie stanowi druga część projektu: Pieśń Ishti, do której zaśpiewania Tom Swoboda namówił Natalię Niemen (wokalistkę). Utwór został zarejestrowany podczas modlitwy wokalistki innym niezrozumiałym językiem tzw glosolalią.

Michał Łagowski pochodzi z okolic Gdańska, z małej miejscowości, której pozostał wierny poprzez problemy i tematy podejmowane w swojej twórczości: wieś, gender i rodzinę. W jednej z wczesnych prac stworzył swoje alter ego w postaci Jagny z “Chłopów”. Jagna, dziewczyna w chustce na głowie, to dla niego klucz do zajmowania się wsią. Tematem wymazanym z dość wybiórczego arsenału wątków reprezentujących problematykę współczesnej polskiej kultury, która jest miastocentryczna. Jego działania, głównie performatywne, nie uromantyczniają jednak wsi, sprawdzają zagadnienia metodologiczne, głównie obejmujące obszar tzw. nowej historii sztuki, takie jak nowa lewica czy gender, w realnej rzeczywistości wiejskiej. Najnowsza praca Michała Łagowskiego zrealizowana w ramach cyklu Transparenty, na wystawę we Wrocławiu przedstawia społeczność członkiń Koła Gospodyń Wiejskich z Osic - niewielkiej wsi położonej niedaleko Gdańska. Uczestniczki zorganizowanego przez KGW kursu rękodzieła i rzemiosła, są przez przeprowadzającego z nimi dokamerowe wywiady artystę stopniowo prowokowane pytaniami o ich stosunek do feminizmu. Tego jak go postrzegają, czy go potrzebują, czego oczekują od „oficjalnych” feministek. Wcześniejsze realizacje Transparentów były zapisem spotkań min. z mężczyzną wybranym na przewodniczącego Koła Gospodyń Wiejskich z Potrzanowa, innym razem z osobami nieheteronormatywnymi które swoje polityczne przekonania określają mianem prawicowych. Za każdym razem jest to spotkanie z ludźmi, których polityczność jest w jakiś sposób skazana na społeczną niewidzialność.


kadr z filmu Transparenty (Koło Gospodyń Wiejskich w Osicach) Michała Łagowskiego, dzięki uprzejmości artysty

Najbardziej rozpoznawalnym artystą w tej grupie jest Franciszek Orłowski, który swoje prace pokazywał między innymi na Biennale w Wenecji (gdzie był zresztą \\\"nieproszonym gościem\\\") i Biennale w Kijowie. Jego ulotne akcje kojarzą się niekiedy z rzeźbą społeczną, jak na przykład zrealizowany pięć lat temu „Pocałunek miłości\\\". W swoistym \\\"akcie zrównania\\\" artysta wymieniał się z bezdomnymi ubraniami, a następnie szył z nich namioty („Zero\\\", 2011, BWA Zielona Góra) albo przymierzalnie („Apoptoza\\\", 2012, BWA Wrocław). Wydobywający się z nich smród - albo, jak chce sam Orłowski, woń egzystencji człowieka - stanowi intensyfikację spotkania z realnym. Czy to w osobistych performatywnych akcjach, czy przekładając ich sens na kolektywne doświadczenie dostępne dla widza w przestrzeni galerii, Orłowski apeluje przez zmysły do sumień. Stawia widza przed pełnym lęku wyborem: zbliżyć się czy odwrócić wzrok.

Pochodzący z Wrocławia Piotr Blajerski reprezentuje w tym zestawie typ wątpiący, blasfemiczny a nawet buntowniczy. Mimo zdeklarowanej niewiary artysta powraca wciąż do religii i kształtowanych przez nią form społecznej rzeczywistości, na co wskazują występujące w tematyce i tytułach jego prac odwołania do wiary (“Elementarne wartości niewiary”, “Ewangelia wg. Św. Mateusza”, “Antychryst”). Analizując wspomnienia, wyobrażenia albo obrazy filmowe artysta konsekwentnie przepisuje teksty kultury z pominięciem dominujących w nich dotąd centralnych strategii usensowienia: religii, racjonalności, kultu jednostki. Filmy pozbawione fabuły i bohaterowie, których działania odarte są z oryginalnych motywacji, ukazują dziwną wizję świata i ludzkiej w nim egzystencji. W najnowszej wideoinstalacji “Lonely Man” Blajerski kontynuuje ten sposób budowania wypowiedzi. Found footage z wykorzystujący sceny (ze 160 filmów) z udziałem czołowych hollywoodzkich aktorów: Nicolasa Cage’a, Anthonego Hopkinsa i Brada Pitta to studium samotności. Aktorzy w zmanipulowanych etiudach nie spotykają nikogo, starzeją się i wykonują bezsensowne czynności w pozbawionym ludzi świecie. Powstaje wrażenie jakby akcja toczyła się po jego końcu albo przed początkiem, który jest metaforą “naszego mentalnego początku”, fantazją na temat wyzucia z kulturowych klisz.


Piotr Blajerski, found footage, kadr z filmu \\\"Lonely Man\\\", 2013

Projekt Blajerskiego \\\"Lonely Man\\\" jest studium samotności jako fenomenu skonfrontowanego z kulturą promującą kult herosów, wyjątkowych jednostek kształtujących świat wokół siebie. Zmanipulowanie tkanki filmów hollywoodzkich ma na celu spreparowanie obrazu wywłaszczającego specyficzną figurę człowieka z klisz kulturowych i użycie jej jako pewnego rodzaju medium. Proponowana zamiana perspektywy daje możliwość zarówno krytycznej obserwacji kulturowego status quo jak i fantazjowania na temat jego przekroczenia poprzez ucieczkę do wewnątrz samotności. Zakreślenie ram rzeczywistości na granicy tego co polityczne, a zatem tego co rozgrywa się w zbiorowości ludzkiej nie pozwala ostatecznie przesądzić o problemie jednostkowej tożsamości wraz z jej statusem wobec zewnętrzności. Samotność, będąca efektem wyobcowania, utraty kontaktu z rzeczywistością, jawi się jako stan niewskazany i dowód życiowej przegranej. Samotność realizuje się wyłącznie w jednostkowości i jako przejaw nienormatywnego indywidualizmu, budzi podejrzliwość tych którzy roszczą sobie prawo do sterowania grupami ludzkimi.

Zupełnie inny typ prezentuje również Maryna Tomaszewska, warszawska artystka której medium stanowi - przyciągający ostatnio coraz więcej uwagi - selfpublishing. Tomaszewska była też autorką przedsięwzięć prezentujących w różnych formatach twórczość innych autorów. Od kilku lat wydaje własnym nakładem (czasem wspomaganym publicznymi środkami): “To! Periodyk najgorszy”, wydawnictwo z pogranicza gazety i art-booka, o dość absurdalnym charakterze. Nawiązując do takich kontrkulturowych zinów jak Tango czy Luxus, Maryna zaprasza do udziału w kolejnych numerach artystów i autorów, którzy zapewniają publikacji brawurowy przekrój podejść do tematyki kolejnych wydań – od polskości i wakacji po jedzenie i złoto. Dotychczas ukazało się 6 numerów. Uwzględniając to podejście Libera zaprosił Marynę do stworzenia własnej, równoległej wypowiedzi na temat pozostałych uczestników wystawy. W ten sposób powstała seria książeczek, dla których punktem wyjścia były rozmowy przeprowadzone z piątką artystów biorących udział w projekcie „Kurator Libera", o tym czym się zajmują, jakie mają poglądy, upodobania, obsesje. Tytuły książek „H", „F", „M", „P", „T" pochodzą od imion bohaterów, ale nie są ich biografią, analizą twórczości czy podsumowaniem działań wspólnej wystawy.Każda stanowi odrębny byt, jednak wspólnym mianownikiem jest ich autorka oraz jej stosunek do każdej z tytułowych postaci.


To! Periodyk najgorszy, zdjęcie dzięki uprzejmości Maryny Tomaszewskiej

Wystawa

Wystawa jest pokazaniem niemożliwego. Mierzymy się z tym co nie może zostać pokazane i co pozostaje dla nas tajemnicą. Nie pokażemy dzieł, lecz dokumentację procesu. Tego jak wybrani przez Zbigniewa Liberę artyści próbują zbliżyć się do problemów, które wydają im się najważniejsze w polskiej współczesności. Jak definiują współczesność, którą sam Libera określił jako epokę beznadziei. Czy mają nadzieję? Czy jest dla nas nadzieja?

tekst: Anna Mituś

2013-11-18

komentarze do wydarzenia [0]





dodaj komentarz


BWA Wrocław - Galerie Sztuki Współczesnej
ul. Wita Stwosza 32
PL 50-149 Wrocław
tel. 071/790-25-82
e-mail: info@bwa.wroc.pl

projekt strony © twożywo

starsza wersja strony